Dzięki Łukaszowi Adamskiemu, który – jak zawsze, gdy u nas gości – film, choć odrobinę przytłaczający i na pewno nielekki, był „do przejścia”. W prelekcji filmoznawca z Białegostoku opowiedział nam sporo o Islandii i o tajnikach powstawania filmu, dzięki czemu wiele spraw było bardziej zrozumiałych. Wszyscy ci, którzy zastosowali się do jego wskazówek odnośnie tego, na co zwrócić uwagę podczas seansu, na pewno wychwycili w nim wszystko to, co było ważne dla zrozumienia tej produkcji. Sam film był dwuwątkową opowieścią, która z jednej strony przedstawiła tylko z pozoru błahy konflikt sąsiedzki, z drugiej zaś – wycinkiem z życia młodego Islandczyka, którego niespodziewanie wyrzuca z domu żona. Mężczyzna, przeprowadza się do rodziców (to jedni ze skonfliktowanych sąsiadów) i musi znaleźć sposób na poradzenie sobie z tą trudną sytuacją. Filmu, choć było w nim trochę elementów komediowych, wcale nie oglądało się prosto…
Ale za to jaka była dyskusja po seansie! Wiele głosów, wiele opinii. Wynika z nich, że kinochłonowej widowni film się podobał, choć bardzo go przeżyli. Jak z rękawa sypały się spostrzeżenia na temat muzyki i sposobie kręcenia zdjęć. Jednak najwięcej głosów dotyczyło konstrukcji bohaterów. Próbowaliśmy wczuć się w ich sytuację – zrozumieć emocje, mechanizmy działania i dlaczego to wszystko potoczyło się, jak się potoczyło i doprowadziło do tak tragicznego finału. Konkluzję tej dyskusji można zawrzeć chyba w zadaniu – że coś co na początku wydaje się błahostką, może urosnąć do gigantycznych rozmiarów zmieniając się w problem nie do przeskoczenia… Jest tylko jedna metoda zapobiegania – komunikacja. Większość problemów da się rozwiązać, jeśli je tylko konkretnie przedyskutować.
Dziękujemy Państwu za ten wieczór i tak płomienną, owocną dyskusję – właśnie za takie spotkania kochamy naszą widownię! A na koniec zapraszamy do galerii. Czas w kadrze zatrzymał dla nas Jakub Jackiewicz:
Cennik znajdziecie w zakładce "Bilety"
Uważam, że filmów nie robi się dlatego, że ma się uprawnienia reżysera. Nie chcę robić rzeczy, jakie w danych okolicznościach mają szansę realizacji. Nie chcę poruszać spraw, które można, czy trzeba poruszyć, tylko te, którymi żyję i o których rozmyślam.
— Wojciech Jerzy Has