Siergiej Łoźnica w najnowszym fabularnym filmie "Donbas" w hipnotycznym, pełnym groteski stylu, zabiera nas w podróż przez kolejne kręgi piekła wojny hybrydowej we wschodniej Ukrainie. Noworosja - państwo-widmo, rządzone przez watażków, istniejące tylko dzięki wsparciu mitycznej matki - Rosji. Tu propaganda uchodzi za prawdę, wojna za pokój, a nienawiść deklarowana jest jako miłość. Łoźnica zrobił film na wskroś nowoczesny. Odwołuje się do tego, jak dziś postrzegamy świat - często pokawałkowany na dziesiątki filmików, które scrollujemy z rosnącą obojętnością. Film, podzielony na 13 segmentów, będący galerią osobliwych postaci, zmierza ku szokującemu finałowi. "Donbas" to opowieść o współczesnym człowieczeństwie i cywilizacji w dobie post-prawdy i fake-newsów, o każdym z nas.
dziennikarz telewizyjny, radiowy, prasowy i internetowy specjalizujący się w tematyce filmowej, przez wiele lat związany z Radiem Wawa, współpracował też „Machiną”, „Maximem”, „Playboy'em”, a nawet „Filipinką”, prowadził lub współtworzył programy: „Kinokonik”, „Ulice Kultury”, „Kulturalni” i „Wstęp Wolny”, a obecnie można go usłyszeć na antenie Radia Praga w filmowej audycji „P.S.Kino”.
Ten wieczór w kinie to wyjątkowy, dziwny acz niezwykły czas. Wyjątkowy, bo taki był film. Obraz, który przybliżył to co dzieje się, działo na Ukrainie. Obraz, który potrząsnął naszym cudownym wygodnym światem, film który uzmysłowił jak niewiele może mieć do gadania człowiek, który po prostu chce żyć normalnie. Pracować, śmiać się, chodzić ulicą. Dziwny wieczór, bo pewnie tak po części czuliśmy się my, widownia. Dziwnie siedząc w fotelach, wiedząc, że gdzieś na wschodniej Ukrainie i nie tylko ludzie siedzą w piwnicach. Dziwnie, bo my w cieple omawialiśmy sobie film, a tam ludzie zastanawiali się skąd jutro wezmą na chleb, benzynę czy baterie do latarki. Wieczór to był również niezwykły. Ze względu właśnie na tę dyskusję. Na opinię widzów, na opinię i zdanie Sławika. Ukraińca z Donbasu, który od niespełna dwóch lat mieszka i pracuje w Polsce, w Augustowie. On wie, on widział co działo się za oknem, za rogiem, za wzgórzem.
Dziękuję naszemu gościowi Piotrowi Szygalskiemu, dziękuję Sławikowi, dziękuję widowni za to, że wczoraj byliśmy razem. Hmm, czuło się jakoś tak niewidzialną jedność.
peace B.Ś
Autor zdjęć w galerii: Jakub JackiewiczCennik znajdziecie w zakładce "Bilety"
Z PRL-u wyniosłem wiele kiepskich wspomnień, ale jedną rzecz fantastyczną: umiem się cieszyć drobiazgami.
— Janusz Zaorski