Czasem kac to nie najgorsze, co może ci się przydarzyć… „Apokawixa” to historia grupy maturzystów, którzy – zmęczeni kolejnymi lockdownami – postanawiają zorganizować nad morzem „melanż życia”. Mimo niepokojąco wysokiego stężenia sinic w Bałtyku i przypadków dziwnych zakażeń początkowo wszystko idzie normalnie – plaża, taniec, seks, picie, miłosne uniesienia i rozczarowania. Z minuty na minutę całość jednak zaczyna wymykać się spod kontroli. W środku imprezy wybucha epidemia zombie. Bohaterowie muszą walczyć o życie.
Stara latarnia morska położona gdzieś na krańcu końca rozpoznawalnego świata, a w środku kamień, pustka i duchy przeszłości, które widziały i słyszały już wszystko co ludzkie. Dwóch mężczyzn, którzy mają spędzić w tym miejscu kolejne cztery żmudne tygodnie, doglądając własnej poczytalności i światła wskazującego drogę tym, którzy poszukują go na wzburzonych wodach. Pierwszy z nich ma na imię Tom i jest mężczyzną hardym i nieustępliwym, byłym człowiekiem morza, który dorobił się bolesnej kontuzji nogi. Drugi, Ephraim, jest znacznie młodszy i - przynajmniej z początku - bardziej otwarty, jednak dręczy go jakaś tajemnica, która sprawiła, że wybrał odosobnienie w latarni morskiej zamiast pracy przy wycince drzew. Gdy izolacja od świata zewnętrznego daje o sobie znać, obaj mężczyźni, każdy z nich skrzywiony przez życie na dziesiątki różnych sposobów, zostają zmuszeni, by stawić czoła swym demonom, podczas gdy otaczający ich świat rzeczywisty zaczyna tonąć w morzu surrealistycznej frustracji. Tylko pomocnego światła nigdzie nie widać.
Akcja dzieje się we współczesnych czasach w południowej Kalifornii. W filmie zobaczymy m.in. Lupitę Nyong’o w roli Adelaide Wilson, kobiety, która wraca w swe rodzinne strony do domku na plaży, w którym spędziła dzieciństwo. Przyjeżdża tu z mężem (Winston Duke) oraz dziećmi (Shahadi Wright Joseph, Evan Alex), aby odnaleźć letnie wytchnienie. Ścigana przez niewyjaśnione i nierozwiązane traumy z przeszłości oraz dziwaczne zbiegi okoliczności, Adelaide czuje, że paranoja, w której się znalazła, narasta z niepohamowaną siłą. Kobieta czuje, że coś złego spotka jej rodzinę. Po relaksującym dniu na plaży, który spędza z rodziną i przyjaciółmi (Elisabeth Moss, Tim Heidecker, Cali Sheldon, Noelle Sheldon), Adelaide wraca do letniego domu. Kiedy nastaje zmrok, Wilsonowie odkrywają cztery sylwetki stojące na podjeździe: sobowtóry ich rodziny.
Akcja filmu rozgrywa się latem 1945 roku. Dla ośmiorga dzieci, wyzwolonych z obozu Gross-Rosen, zostaje utworzony prowizoryczny sierociniec w opuszczonym pałacu wśród lasów. Ich opiekunką staje się dwudziestoletnia Hanka, również była więźniarka. Po okropieństwach obozu bohaterowie powoli odzyskują resztki straconego dzieciństwa, jednak koszmar szybko do nich powraca. W okolicznych lasach krążą obozowe wilczury. Wypuszczone przez esesmanów przed wyzwoleniem Gross-Rosen, wygłodzone i zdziczałe zwierzęta osaczają pałac w poszukiwaniu pożywienia. W przerażonych dzieciach uruchamia się obozowy instynkt przetrwania.
"Upadek domu Usherów" jest poetyckim filmem grozy, najznakomitszym osiągnięciem tego gatunku w historii kina. Opowiada o Allanie, gościu rodziny Usherów. Jest on znajomym pana domu, mieszkającego wraz z chorą żona i doktorem. Mistrzowskie wykorzystanie środków naturalnych wzbogacanych zabiegami technicznymi (zdjęcia zwolnione, nakładane i trickowe) sprawia, że film nabiera niepowtarzalnego, szlachetnego charakteru ekranowego poematu. Epstein podsumowuje tutaj własne poszukiwania w dziedzinie środków wyrazu awangardowego impresjonizmu, tworząc ten wyjątkowy film - sen. "Gdyby zamiast imitować procedery literackie, film zechciał rozwinąć i wykorzystać swoje powiązanie ze snem i marzeniem sennym, mogłoby stworzyć system ekspresji o niesłychanej subtelności, o ogromnej sile i niezwykłej oryginalności." (Jean Epstein)
Rodzina Waitsów jedzie wypocząć do prowincjonalnego miasteczka. Mały Joshua podejrzewa, że tamtejsi mieszkańcy są tak naprawdę goblinami, żądnymi strawy z ich ciał.
Cennik znajdziecie w zakładce "Bilety"
Poczucie szczęścia, że żyjemy, a równocześnie poczucie, że lepsi od nas zginęli, prowadziło po wojnie nas, artystów, do bycia głosem zmarłych.
— Andrzej Wajda